рус  eng  укр  pol 
 
 

Пресса о нас

 

Dyrektor generalny Corum Group Jakow Sidlarenko: Na rynku rosyjskim nie jest lekko, lecz pracujemy i mamy wyniki

Dyrektor generalny Corum Group Jakow Sidlarenko: Na rynku rosyjskim nie jest lekko, lecz pracujemy i mamy wyniki
16.06.2015

Ponadto, w 2014 roku spółka rozpoczęła przygotowanie wspólnego projektu z chińskimi partnerami.

- Proszę powiedzieć, jakie wyniki finansowe spółka otrzymała w 2014 roku, i jakie są Pana prognozy na 2015 rok. Czy przywiduje Pan wzrost, czy spadek.

-  rok 2014 nie był łatwy dla całego kraju. Lecz dla przedsiębiorstw, które pracowały w Donieckim i Ługańskim obwodzie, był to kilkakrotnie trudniejszy okres. Straciliśmy 3 z 6 fabryk. Na tych fabrykach pozostały niewyprodukowane wyroby. Pracowało około 3 tys. osób. Część z nich przenieśliśmy do Krzywego Rogu, Drużkowki i Charkowa. Natomiast z tymi, którzy nie chcieli wyjechać, musieliśmy pożegnać się. Nasze działania były zgdone z ustawodawstwem i z pracownikami żegnaliśmy się zgodnie z prawem, zapewniając odpowiednie wypłaty i rozwiązanie umów.

Oprócz fabryk, straciliśmy również część naszych ukraińskich klientów, ponieważ połowa kopalni znajduje się w strefie przeprowadzenia operacji antyterrorystycznej. W takiej sytuacji można mówić tylko o stratach. Rok 2014 był bardzo ciężki, wymagający transformacji, możemy powiedzieć, zostaliśmy zmuszeni naprawiać skrzydła samolotu w locie. Lecz uważam, że poradziliśmy sobie z tym zadaniem. I jeżeli wyniki 2014 pozostawiała wiele do życzenia, to w latach 2015, 2016, 2017, spodziewamy się poprawy wyników.

- Jakiego wzrostu można się spodziewać w 2015 roku?

- Po gwałtownym upadku gospodarki w 2014 i na początku 2015 roku, teraz mamy okres stagnacji. Mamy czas, żeby rozejrzeć się, przegrupować się i popracować nad poziomem kosztów oraz nad stopniowym zwiększeniem sprzedaży. Na przykład, jeśli w 2014 roku poziom sprzedaży osiągnął 1,6 mld hrywien, to w 2015 roku planujemy zwiększyć tę kwotę do ponad 2 mld hrywien. Jednocześnie staramy się zwiększyć wydajność. Robimy niemożliwe w zarządzaniu kapitałem obrotowym. Koncentrując się na utrzymaniu bieżącej płynności. Dlatego uważam, że w 2015 roku zakończymy z niewielkim zyskiem. Natomiast, wychodząc z obecnej sytuacji, oczekujemy wzrost w 2016 roku.

- Proszę powiedzieć, co będzie źródłem oczekiwanego wzrostu?

- Istnieje kilka wektorów: po pierwsze, rozwijamy nowe kierunki biznesu. Jeden z nich to serwis sprzętu dla górnictwa odkrywkowego. Na przełomie 2014-2015 roku uruchomiliśmy pięć projektów pilotażowych z naszym kluczowym klientem - firmą "Metinvest Holding". Projekty te wykazały bardzo dobre wyniki, oczekujemy znacznego wzrostu w tym obszarze. Aktywnie również promujemy usługi "chodniki pod klucz". Po drugie, planujemy dalszy rozwój naszej sprzedaży na rynkach eksportowych: Kazachstan, Chiny, Polska, Rosja, Wietnam. W 2014 roku, dla graczy na tych rynkach istniała niepewność, która nie mogła nie przejawiać się w ich stosunku do firm, które działają na Ukrainie.
 Jednak dzisiaj udało nam się przekonać naszych kluczowych partnerów w wiarygodności Corum jako dostawcy. W 2015 roku przywróciliśmy naszą reputację i zwiększamy poziom sprzedaży: nasze wpływy w tym roku wzrosły o prawie jedną czwartą w porównaniu do roku poprzedniego. Osobno chciałbym zwrócić uwagę, że pracujemy nad zmniejszeniem kosztów. Znacząco zoptymalizowaliśmy istniejące funkcje, zmniejszyliśmy poziom kosztów ogólnych. Uczymy się być bardziej mobilni, pracować bardziej wydajnie i szybko.

- Czy macie Państwo w planach otwarcie nowych przedsiębiorstw produkcyjnych w najbliższych latach?

- Dziś rozumiemy, że jednym z rozwiązań obecnej sytuacji jest rozwój naszego potencjału eksportowego. Polega on na umieszczeniu w kraj lub regionie zamawiającego służb naprawy urządzeń i usług serwisowych. Wielu klientów wymaga lokalizacji. Dla nas jednym z najbardziej obiecujących jest rynek chiński. Tutaj nawiązaliśmy strategiczne partnerstwo i pracujemy nad stworzeniem spółki joint venture z lokalnym graczem. Wspólnie planujemy zorganizować przedsiębiorstwo montażu i naprawy w Chinach. Nasz partner jest zainteresowany w intelektualnym kapitale Corum, przy czym ma on dobre powiązania handlowe, doskonale orientuje się na rynku podzespołów i konsumentów. Jestem pewien, że będzie to skuteczne partnerstwo.

- Czy na przykładzie współpracy z chińską firmą macie Państwo plany stworzenia produkcji w innych krajach?

- Będziemy organizować produkcję, tam, gdzie jest to ekonomicznie uzasadnione. Jeżeli region jest obiecujący, staramy się zorganizować sprzedaż, a następnie stworzyć magazyn konsygnacyjny części zamiennych i komponentów, zorganizować serwis naprawczy. Końcowym etapem tego procesu może być lokalizacja produkcji. Bierzemy pod uwagę geograficzne oddalenie od istniejących obiektów produkcyjnych, logistykę i bariery celne. Na dzisiaj mówimy tylko o Chinach. Teraz biorąc pod uwagę ogólną sytuację, musimy  trzymać się wybranego kierunku. Nie mamy zbyt wiele zasobów musimy skierować je w najbardziej efektywny kierunek rozwoju.

- Czy Państwo planujecie w przyszłości wejść na rynki innych krajów, w których wcześniej nie pracowaliście?

- Faza aktywnego wzrostu jest skończona. Musimy teraz podsumować, co udało nam się osiągnąć i skupić się na tych rynkach, na których  jesteśmy i na których możemy osiągnąć zysk. Ponadto, w oparciu o dostępne zasoby, skupimy się na tych projektach, które są ekonomicznie opłacalne dla nas w krótkim okresie.

- Działacie Państwo w dość specyficzną niszę. Jakie trendy ukształtowały się na światowym rynku maszyn górniczych w tej chwili?

- Nisza jest bardzo specyficzna, lecz działamy w dość konserwatywnym środowisku i trendy nie tak często zmieniają się - zmiany występują co 15-20 lat. W zasadzie wszystkie te same tendencje, jak kilka lat temu. Pierwsza tendencja to automatyzacja procesu. Rozpoczęła się już dość dawno. Jeśli nasi rodzice i dziadkowie pracowali młotami, teraz w kopalniach pracują mechanizmy. Następnym krokiem będzie zapewnienie bezzałogowej pracy w chodnikach, to znaczy, że procesy zostaną całkowicie zautomatyzowane. Właśnie w tym kierunku podążamy. Już od dłuższego czasu pracownicy zdalnie sterują urządzeniami górniczymi. Drugi trend jest logiczną konsekwencją pierwszego: ponieważ maszyny stają się co raz bardziej złożone, klienci, szczególnie z krajów rozwijających się wolą otrzymać usługę "pod klucz". Jest to bardzo popularne na rynkach Indii, Chin i Wietnamu, tam gdzie pracownicy nie mają szerokiej wiedzy technicznej, a dla firm jest bardziej opłacalne po prostu zamówić tonę wydobytego minerału, niż zamawiać, a następnie dopasowywać różny sprzęt. Ponadto, klienci wybierają usługę "pod klucz" z uwagi na dalszą obsługę techniczną urządzeń. Jeśli wcześniej kwestiami obsługi technicznej zajmowała się bezpośrednio kopalnia lub firma outsourcingowa, obecnie większą popularność zyskują ci dostawcy, którzy oprócz sprzedaży sprzętu, zapewniają gwarancje niezawodnej pracy. Inaczej mówiąc, obecnie klient jest zainteresowany nie tyle jednostkowym urządzeniem do pracy, ile poziomem wydobytych surowców. Lub przetransportowanych materiałów, jeżeli mówimy o transporcie.

- Mówi Pan o poważnej branży high-tech, która wymaga wysoko wykwalifikowanego personelu. Proszę powiedzieć, czy w związku z trudną sytuacją gospodarczą w kraju, zagraniczne firmy z tej samej branży nie przekupują pracowników?

- Opanowaliśmy dość unikalną niszę, która jest typowa dla Ukrainy i kilku innych krajów - to znaczy wydobycie pokładów niskiego potencjału. Cenimy naszych pracowników i reagujemy na pojawiające się wyzwania, chronimy swoją własność intelektualną i zasoby ludzkie za pomocą różnych programów motywacyjnych.

- Dla jakich innych krajów jest charakterystyczna Państwa nisz?

- Na przykład, Wietnam, Południowo-Zachodnia Rosja, Chiny. Takie zasoby są w tych regionach. Co więcej, rząd Chin na poziomie legislacyjnym zobowiązuje się do wydobycia pokładów z warstw cienkich. W tych krajach, nasz sprzęt może przynieść znaczące korzyści dla górników.

- Czy macie Państwo konkurentów w Chinach czy Wietnamie?

- Obecnie we Wietnamie zmechanizowane wydobycie jest słabo rozwinięte. Chińskie firmy mają rozwiązania techniczne, które pozwalają na prace w warstwach 1,5 metra. Mogą one pracować w bardziej cienkich warstwach, lecz w tym wypadku zwiększa się, tak zwana, zawartość popiołu. Oznacza to, że w trakcie wydobycia węgla z pokładu o grubości 1 metr, górnicy podcinają jeszcze 50 cm pokładu. A to oznacza dodatkowe koszty oczyszczania i wzbogacania wydobytego węgla. Oczywiście, bardziej korzystnym rozwiązaniem dla nich jest zakup nowego kombajnu, który pracuje w warstwach 1-1,2 metra.


- Czy obecnie są prowadzone prace dotyczące rozwoju nowych produktów, które zamierzacie wprowadzić na rynek w latach 2015-2016.


- Oczywiście, mamy zaawansowane biuro projektowe, które zostało działa w departamentach według kierunków biznesowych. Dla górnictwa odkrywkowego na życzenie naszych klientów, opracowaliśmy serię podajników płytowych serii PP1-24-180 oraz nowy gatunek jedno-spiralnego klasyfikatora, opanowaliśmy remont koparki gąsienicowej EKG-8us, opracowujemy szereg układarek i rekuperatorów. Jeśli mówimy o departamencie górnictwa podziemnego, tutaj mamy wiele zmian - już wdrożonych oraz tych, które są obecnie w fazie badań przemysłowych. Posiadamy frontalny kompleks cięcia KNF, który został zaprojektowany w celu zastąpienia kompleksu KN-78. Jeżeli w ciągu doby KN-78 może przejść do 8 metrów chodnika, to bardziej wydajny i potężny KNF w podobnych warunkach łatwo przechodzi 10. Wyprodukowaliśmy i umieściliśmy urządzenie w kopalni "Jubilejna". Otrzymaliśmy bardzo dobre recenzje od górników i kilka mało znaczących uwag, na którymi pracujemy. Należy nieco zmniejszyć koszt produktu: Kompleks jest naprawdę bardzo dobry, lecz nie jest tani.

- Czy istnieje zainteresowanie klientów kompleksem KBT-200?

- Niedawno zaprezentowaliśmy ten kombajn i umieściliśmy na kopalni im. Bohaterów kosmosu. Teraz w tym miejscu pracuje. Jest to pierwszy w świecie kombajn do czyszczenia z pionowym węzłem typu bębnowego oraz bezłańcuchowy napędem zasilania. Opinie klientów są pozytywne. Mamy już zgłoszenia na dostawy tego kompleksu do innych przedsiębiorstw górniczych "Pavlogradugol DTEK". Myślę, że, podobnie jak z KNF, to urządzenie ma dość duży potencjał. Przy czym, nie tylko na Ukrainie. Możemy mówić o poważnych perspektywach eksportowych. Wierzę, że to urządzenie może cieszyć się popularnością na rynkach Unii Celnej, we Wietnamie. Obecnie sprawdzamy możliwość dostaw KTB-200 do Wietnamu.

- W jaki sposób zmieniła się dynamika sprzedaży ze względu na trudności, które odczuwa Państwa kluczowy odbiorca DTEK.

- Na dzień dzisiejszy problemy dotknęły wszystkich ukraińskich firm. Wyjątkiem jest chyba firmy, które nie są związane z żadnymi dostawcami lub nabywcami, którzy są w kraju. DTEK ma obiektywne trudności, ale staramy się zrozumieć zaistniałe problemy i wspomagać naszych klientów, wszędzie gdzie możemy pomóc.

- Proszę powiedzieć, jeśli postarać się maksymalnie abstrahować się od działań wojskowych, czy doszło do pozytywnych zmian w zakresie deregulacji biznesu na Ukrainie?

- Trudno mi powiedzieć, jak to było w 2014 roku, ponieważ w tym czasie nie byłem na poziomie operacyjnym zarządzania firmą, lecz strategicznym. Ale według wewnętrznych uczuć, jak na razie, biznes jeszcze nie poczuł wyraźnej poprawy otoczenia regulacyjnego. Chciałbym, żeby reforma, przede wszystkim, dotyczyła stworzenia warunków do rozwoju i zapewnienia możliwości pracy.

- Jakie Pana firma ma relacje z rządem?

- Firmy państwowe to nasi klienci. Dla tego klienta, jak dla innych, staramy się być pomocni. Więc, pomagamy w ramach naszych możliwości: w czasie produkcji naszych produktów, zaoferowania usług serwisowych,  pomagając górnikom w wydobyciu kopalin, płacąc podatki do budżetów wszystkich poziomów w odpowiednim czasie i w całości, biorąc udział w rozwoju systemu regulacji. Niestety, obecnie w naszym kraju nie ma zrozumienia strategii i polityki całościowego rozwoju przemysłu, szczególne branży budowy maszyn. Nie zostały podjęte wystarczające środki w celu opracowania krajowych działań rynkowych i promocji eksportu. W tej sytuacji, dążymy do współpracy: nasi eksperci udzielają porad dla odpowiednich ministerstw. Na przykład, aktywnie współpracujemy z Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego i Handlu, wspólnie opracowujemy politykę tworzenia klastrów przemysłowych. Utworzenie których będzie odgrywało ważną rolę dla przedsiębiorstw, które przenoszą swoje zakłady produkcyjne ze strefy ATO na terytorium kontrolowany przez Ukrainę. Jeśli mówimy o stronie regulacyjnej, jesteśmy przejrzystą spółką publiczną, więc do nas nie ma żadnych roszczeń. Ze swojej strony, chcielibyśmy, żeby biorąc pod uwagę obecną trudną sytuację, rząd był bardziej elastyczny. Lecz rozumiemy istniejące problemy.

- Czy branża potrzebuje wsparcia rządu, a jeśli tak, to jakiego?

- Wsparcie jest potrzebne. Branża budowy maszyn produkuje kosztowny, złożony produkt z długim cyklem produkcji, który wymaga dużych zasobów kapitału obrotowego. I, co bardzo ważne, jest to produkt, który agreguje osiągnięcia z kilkunastu powiązanych branż: naukowców, hutników, producentów części. Inwestycje w taką wysoko intelektualną branżę są niezbędne dla zapewnienia długoterminowego rozwoju państwa. Cykl takich inwestycji trwa nie jeden dziesiątek lat. Wiele państw, rozumiejąc znaczenie inżynierii, rozwiązują podstawowe problemy branży. O jakich problemach mówimy? Pierwszy - wykwalifikowana siła robocza. Konieczne jest dotowanie osób, które kształcą się oraz osób zaangażowanych w proces kształcenia. W celu zapewnienia otrzymania wykształcenia zawodowego oraz wyższego wykształcenia technicznego. Po drugie, finansowanie kapitału obrotowego lub finansowanie sprzedaży.
 Nie jest tajemnicą, że obecność Państwowej Agencji wsparcia sprzedaży eksportowej jest oznaką dobrego smaku. Na przykład, Chiny i Niemcy zapewniają producentom maszyn, eksportującym swoje wyroby, darmowe kredyty lub pożyczki z minimalnym oprocentowaniem. Do popularnych narzędzi wsparcia eksporterów - również zalicza się ubezpieczenia od ryzyka, zagwarantowanie dostaw i procedur rozliczeniowych, uczestnictwo misji dyplomatycznych i izb handlowych. Na Ukrainie, gdzie eksporterzy szczególnie wymagają wsparcia, zainicjowaliśmy stworzenie grupy ekspertów, we współpracy z innymi firmami i rządem, w celu opracowania planu działań. Po trzecie - polityka regulacyjna w obszarze opodatkowania. Tutaj należy wziąć pod uwagę ilość zainwestowanego kapitału obrotowego, który jest wykorzystany w procesie produkcji, jak również - nie zamrażanie podatków.

- Czy macie problemy z dostępem do zewnętrznych rynków finansowych?

- Dla nas to jeden z głównych problemów. Mamy trudności nie tylko na rynkach zagranicznych. Sytuacja kształtuje się następująco: krajowy system bankowy nie jest w stanie rozwiązywać pytania finansowania działalności gospodarczej, a wierzyciele zagraniczni nie są skłonni do podejmowania ryzyka na Ukrainie w trakcie realizacji zewnętrznych stosunków handlowych. I nie chodzi tylko o długoterminowe finansowanie budowlanych obiektów, mówimy nawet o podstawowym finansowaniu handlu, gdy wynika potrzeba wystawić gwarancje udziału w przetargach, w celu potwierdzenia zdolności wykonania zobowiązań. Tutaj mamy poważny problem.

- W jaki sposób można rozwiązać ten problem?

- Jak już mówiłem, nasza praca wymaga dużego kapitału. W razie uczestnictwa w przetargu na sprzedaż kombajnu, który jest wart pół miliona dolarów, musimy wpłacić 20 mln hrywien - do banku w celu zagwarantowania naszego uczestnictwa. W tym samym czasie, nasze banki mają ten sam problem, co i my. Mają ograniczone możliwości wyświetlenia takiej gwarancji, ponieważ międzynarodowe banki ich nie akceptują. W rzeczywistości, problem ma charakter systemowy. I chciałbym doradzić naszym władzom, skupić się na rozwiązywaniu problemu zapewniając płynność systemu monetarnego kraju. Liczba naszych kontraktów spadła ze względu na fakt, że nie byliśmy w stanie zapewnić podstawowe wymagania prowadzenia biznesu.

- Czy obecnie trudno jest działać na rynku rosyjskim?

-  Na rynku rosyjskim pracować nie jest łatwo, ponieważ należy ponownie przekonać klientów co do naszej wiarygodności. Robimy to, i mamy wyniki. Jeżeli w 2014 roku poziom sprzedaży Corum w Rosji wyniósł około 260 mln UAH, to w 2015 roku w okresie styczeń-maj, już osiągnęliśmy wskaźnika ponad 115 mln UAH, a za cały rok, planujemy sprzedać na kwotę ponad 520 mln UAH. Klienci widząc, że wykonujemy swoje zobowiązań i starają się wspomagać nas.

- Firma współpracuje z polskimi firmami. Czy widzi Pan możliwość zwiększenia udziału w polskim rynku?

- Pracowaliśmy i nadal utrzymujemy partnerskie relacje. W 2014 roku dostarczyliśmy jeden kombajn, na dzień dzisiejszy w Polsce działają trzy nasze kombajny. Spodziewamy się, że do końca tego roku, liczba pracujących urządzeń wzrośnie do sześciu. Oprócz kombajnów, będziemy dostarczać do Polski i inne urządzenia. Ten kraj jest ważnym rynkiem dla naszej firmy, więc planujemy dalszy rozwój i rozszerzenie naszego udziału. Oczywiście, ma też swoją specyfikę: Europejczycy są przyzwyczajeni do odpowiedniego poziomu usług. I udowodniamy im, że możemy go zapewnić. Oraz, że tam, gdzie urządzenia naszych konkurentów nie mogą pracować, nasze urządzenia wykazały dobre wyniki.


Возврат к списку